Problematyka „Przypadków Robinsona Crusoe” - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Ponadczasowe dzieło Daniela Defoe, które, w co aż trudno uwierzyć, ma już prawie trzysta lat, porusza wiele uniwersalnych zagadnień. Za trzy główne problemy uważa się powszechnie: zjawisko panowania człowieka nad naturą i nad drugim człowiekiem, dążenie do odkupienia poprzez pokutę oraz konieczność samoświadomości. Oczywiście, poza wymienionymi głównymi zagadnieniami znajdziemy wiele pomniejszych, które Przypadki Robinsona Crusoe poruszają.

Zjawisko panowania człowieka zostało w powieści ukazane w dwojaki sposób. Przede wszystkim przejawia się ono przez sukces Robinsona w panowaniu nad trudną sytuacją, w której się znalazł, na pokonywaniu kolejnych przeciwności i kontrolowaniu otoczenia. Widoczne jest to zwłaszcza w pierwszej połowie powieści, kiedy tytułowy bohater zostaje rzucony na bezludną wyspę i po relatywnie krótkim czasie ujarzmia ją na tyle, by nazwać ją swoim domem. Okiełznanie i udomowienie dzikich kóz czy papugi ilustruje doskonale kontrolę, jaką Robinson okazał na wyspie.

Co więcej, poprzez przejęcie władzy nad otaczającą go naturą, Crusoe stał się panem swojego własnego przeznaczenia. Przez pierwsze lata pobytu na wyspie często widzimy go żalącego się obwiniającego za sprzeciwienie się woli ojca, bądź też zrzucającego winy na los, który rzucił go na morze. Jednakże w późniejszych rozdziałach Robinson przestaje dostrzegać siebie jako ofiarę przeznaczenia, nie widzi siebie jako bezczynnego podmiotu rzucanego na łaskę i niełaskę tajemnej siły. Zamiast tego widzimy, jak rośnie w nim determinacja do przejmowania kontroli nad swoim losem, stawania się swoim własnym panem. Zamiast użalać się nad sobą, Crusoe potrafił odwrócić swoje beznadziejne położenie i uczynić je jak najbardziej korzystnym.

Panowanie ma także swoją drugie, bardziej negatywne oblicze w powieści. Uwidacznia się ono w momencie pojawienia się Piętaszka. Wówczas to panowanie przyjmuje postać nierównych i niesprawiedliwych relacji pomiędzy ludźmi. Megalomania i przekonanie o swojej wyższości, zwłaszcza trzysta lat temu, w momencie zetknięcia z przedstawicielem innego kręgu cywilizacyjnego nakazywały białemu człowiekowi natychmiastowe uznanie się za lepszego. Jako człowiek Zachodu Robinson z góry zakłada, że jest jednostką nadrzędną wobec Indianina. Widać to już od pierwszego ich spotkania, kiedy bohater nie pyta nawet młodzieńca o imię, tylko z miejsca nadaje mu nowe, w dodatku nie jest ono nawet prawdziwym imieniem, a nazwą dnia tygodnia.

Żeby zrozumieć kolejny zabieg Crusoe, który miał ustalić relację pomiędzy nim a Piętaszkiem należy zajrzeć do oryginalnej wersji tekstu. W tłumaczeniu Anczyca czytamy:
Przedsięwziąłem wyuczyć go po angielsku, a pokazując na siebie, wymawiałem Robinson, dając znak, żeby powtórzył, co mu się też nieźle powiodło. Następnie znowu, wskazując na niego, mówiłem Piętaszek, albowiem dzień dzisiejszy był piątek i dlatego nadałem mu to imię. Nareszcie nauczyłem go wymawiać tak i nie i na tym skończyła się pierwsza lekcja.
Jednak w oryginale scena ta wyglądała nieco inaczej:
I likewise taught him to say Master; and then let him know that was to be my name: I likewise taught him to say Yes and No and to know the meaning of them.


Widzimy zatem, że w wersji oryginalnej Robinson, zanim nauczył Piętaszka najprostszej rzeczy, czyli wymawiać „tak” i „nie” najpierw nauczył go mówić „Pan”, oczywiście wskazując na siebie. Jeszcze zanim Indianin poznał imię swojego wybawcy, już zostało mu wpojone kto w ich relacji jest wyżej, a kto niżej postawiony. Robinson, zwłaszcza na początku ich znajomości, nigdy nie uważał Piętaszka za swojego prawdziwego przyjaciela, a już na pewno nie za człowieka równego sobie. To przekonanie o własnej wyższości przyszło mu z naturalną łatwością, niemal instynktownie. Co ważne, postawa ta nie jest w książce potępiona, gdyż widocznie takie same poglądy reprezentował Defoe i współcześni mu czytelnicy. Dopiero z perspektywy setek lat możemy określić postępowanie Robinsona jako szowinistyczne, jednak w osiemnastym wieku było to normalnością. Słowo „pan” okazało się z czasem zbyt skromne dla Crusoe, który coraz częściej nazywał wyspę swoim królestwem, mianując się tym samym jej królem. Przekonanie Robinsona o swojej monarszej niemal władzy uwidacznia się nie tylko w relacjach z Karaibami, ale także gdy na wyspie pojawiają się Europejczycy, wszystkich traktowało równo, jak swoich poddanych.

Podsumowując zagadnienie panowania, o ile trzeba przyznać bohaterowi, że doskonale przejął kontrolę nad swoim położeniem i stał się panem swojego losu, o tyle jego postawa wobec drugiego człowieka i przekonanie o własnej wyższości nie zasługuje na poklask. Pod tym względem Robinson doskonale ucieleśniał myśl i światopogląd nakazujący Europejczykom, a chyba głównie Anglikom i Hiszpanom, skolonizować prawie cały świat.

Tytułowe „Przypadki Robinsona Crusoe” to nie tylko zbiór przygód i rozbitka na bezludnej wyspie, ale także opowieść o silnym przesłaniu moralnym, która ilustruje właściwy i niewłaściwy sposób ludzkiego życia. Zaczyn do religijnego przesłania powieści Defoe możemy znaleźć już w przedsłowiu, w którym autor wyjawia, że wydanie książki miało na celu niesienie nauki o Bożej mądrości, której jednym z najważniejszych elementów jest obowiązek dążenia do odkupienia grzechów nałożony przez Stwórcę na człowieka. Podczas gdy niezwykle ważnym jest bycie wdzięcznym za Jego cuda, jak czyni to na przykład Robinson gdy liche nasiona znalezione na dnie worka puściły pędy, to nie wystarczy tylko wyrazić tego poprzez dziękczynną modlitwę. Przekonał się Crusoe o tym dobitnie podczas swojej choroby, gdy w gorączkowych omamach nawiedził go duch:

Nagle straszna błyskawica rozdarła chmury, z wnętrza ich wystąpił olbrzym, niewypowiedzianą jasnością okryty. Gdy wyszedł z łona szkarłatnych obłoków i nogą dotknął ziemi, wstrząsnęła się cała wyspa, a gromy zahuczały tak gwałtownie, jak gdyby świat miał runąć. Zbliżywszy się do mnie, wzniósł w górę oszczep i zawołał głosem, na który krew ścięła się w mych żyłach: Nędzny! Tyle dobrodziejstw doznanych od Opatrzności nie wzruszyło twego zakamieniałego serca! Trwasz w twych złościach, a więc giń, jak żyłeś, marnie!

Zjawa tchnęła w niego pewność, że nie wystarczy być wdzięcznym za to, co się otrzymało od Boga, ale żeby być mu prawdziwie wiernym należy wyzbyć się ciążącym na duszy grzechów. W przekonaniu Robinsona jego największym występkiem było jego buntownicze zachowanie wobec ojca, które uważał za swój grzech pierworodny. Doskonale sprawdza się tu przyrównanie losów bohatera do starotestamentowych relacji o wygnaniu Adama i Ewy z raju. Można powiedzieć, że spotkał ich odwrotny los niż Robinsona, ponieważ oni zostali skazani na opuszczenie Edenu za sprzeniewierzenie się Bogu, podczas gdy Crusoe za swoje grzechy został na piękną, rajską wyspę zesłany.

Pokutą Robinsona było uznanie własnej małości i niedoli, a przy tym całkowitej zależności wobec Boga. Przyznanie tego na głos stanowi punkt zwrotny w duchowych rozważaniach Crusoe, dzięki czemu przeżywa nieomal drugie narodziny. Od tego momentu znacznie mniej narzekał na swoją niedolę i zaczął dostrzegać piękno wyspy, a także możliwości, jakie mu ona dawała. Pod koniec powieści, gdy powraca do Europy jako bogaty, dojrzały człowiek, przyrównuje się do innej biblijnej postaci – Hioba:
Przeliczywszy wszystko na angielską monetę ujrzałem się panem około pięciu tysięcy funtów szterlingów w gotowiźnie, z dochodem rocznym z górą tysiąca funtów z mojej brazylijskiej posiadłości. Mogę teraz powiedzieć, że koniec życia Hioba szczęśliwszy jest niźli początek.(fragment z tłumaczenia Stanisława Stampf’la)

Podobnie jak bohater starotestamentowej przypowieści, Crusoe odzyskał łaskę w oczach Boga.

Trzecim zagadnieniem poruszonym w powieści przez Defoe jest
waga ludzkiej samoświadomości
. Przybycie Robinsona na bezludną wyspę nie spowodowało, że się uwstecznił do jednostki dążącej do zaspokojenia potrzeb najniższego szczebla, niczym dzikus. Crusoe nawet przez moment nie zdegradował się do poziomu zwierzęcia, cały czas zachowując ludzką godność i świadomość. Co więcej, wyspa nie tylko nie zachwiała jego człowieczeństwem, a wręcz pozwoliła mu je w sobie uszlachetnić. Robinson po krótkim czasie bowiem przejął całkowitą kontrolę nad swoim najbliższym otoczeniem, a z braku możliwości interakcji z innymi ludźmi zwrócił się do własnego wnętrza. Wielokrotnie widzimy go prowadzącego dyskusje z samym sobą, dzięki czemu nie tylko nie zapominał języka, ale przede wszystkim realizował ludzkie pragnienie kontaktu z drugą osobą. Zachowanie bohatera wynikało bezpośrednio z protestanckiej myśli filozoficznej, która nakazuje każdemu wiernemu trzymanie pieczy nad stanem własnej duszy. Stąd też bierze się entuzjazm, jaki Robinson wielokrotnie przejawia dokonując kolejnych odkryć bądź konstruując następne udogodnienia.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Przypadki Robinsona Crusoe - streszczenie szczegółowe
2  Piętaszek - charakterystyka
3  „Przypadki Robinsona Crusoe” jako obraz cywilizacyjnego rozwoju ludzkości



Komentarze: Problematyka „Przypadków Robinsona Crusoe”

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: