Przemiana Robinsona Crusoe (wymiar etyczny powieści) - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Zasadnicza myśl przewodnia powieści została zawarta już w pierwszym rozdziale, gdy ojciec Robinsona przywoływał go do porządku (fragment z tłumaczenia Stanisława Stampfla):
Jesteśmy rodziną żeglarzy, ale nie jesteśmy stworzeni po to, aby szorować cudze pokłady. Odkąd zdobyłem pewny kęs chleba, noga moja nie stanęła więcej na trapie. Pozostawiłem to ludziom nżeszego stanu. Ty, będąc moim synem, należysz już do stanu średniego i stoi przed tobą otworem gładka droga życia. Na niej też winieneś szukać swojego szczęścia. Bedzie to już chyba wina losu lub najpewniej twoja własna, jeśli go nie osiągniesz.


Robinson miał już utorowaną drogę do osiągnięcia życiowego sukcesu. Ciężką pracą jego ojciec zapewnił mu godny start w życiu, dlatego nie mógł zrozumieć syna, który lekką ręką gotów był odrzucić to wszystko i zacząć wszystko od zera. Duma Robinsona pchnęła go do wykonania kroku w nieznane, czym przypominał bohaterów greckich tragedii. Podobnie jak oni, za swoją pychę i lekkomyślność został ukarany przez los.

Słowa ojca wielokrotnie rozbrzmiewały w myślach bohatera w ciągu blisko trzydziestu lat spędzonych na bezludnej wyspie. Przypominał sobie tyrady typu:
Nie sądź, ze znajdziesz szczęście na morzu […] Zapewniam cie, że jest ono żywiołem przeklętym. A może myślisz, że zostaniesz admirałem? Na to trzeba mieć przynajmniej dyplom szlachecki, jeśli sie nie zna geometrii, astronomii i nawigacji. Ty zaś nic nie umiesz i nie jesteś, mój drogi, szlachcicem. Ale nawet gdybyś chciał zostać tylko okrętowym cieśla, musiałbyś nabyć umiejętności cieśli. Czy ty zdajesz sobie z tego sprawę? Kim wiec chcesz zostać w końcu? Awanturnikiem? Jednym z gromady obdartych obieżyświatów, stworzonych do szorowania pokładów na kupieckich statkach? Bo cóż? W najlepszym razie mógłbyś po latach zostać zaledwie szyprem jakiejś nędznej łupiny, nie będącej w dodatku twoja własnością. Czy w tym widzisz swoja przyszłość?


Żałował, że nie usłuchał ojca, który pragnął dla niego szczęścia i dostatniego, spokojnego życia. Zamiast tego Robinson dostarczył rodzicom udręki, ponieważ był już trzecim synem, którego odebrało im morze. Bohater wielokrotnie zdawał sobie sprawę, że jego los był karą zesłaną od Boga za to, że nie okazał ojcu należytego szacunku i nie wziął sobie do serca jego mądrych słów.
Jednak młody Crusoe zbyt długo kierował się w swoim życiu dumą. Nie chcąc przyznać się do porażki, a nawet do tego, ze nie nadawał się na żeglarza, bo przecież cierpiał na chorobę morską. Podczas swojego pierwszego prawdziwego sztoku widzieliśmy go przecież krzyczącego w niebogłosy:
Boże, wybacz mi! (…) Pozwól mi wrócić do domu, a przysięgami ci, nigdy go już nie opuszczę! Pozwól mi stanąć znów na twardym lądzie, a nigdy, nigdy już nie złamię zakazu ojca mego, którego wola jest Twoją wolą widocznie!.

Szybko o tym jednak zapomniał. Zdawał sobie sprawę, że ojciec miał rację, jednak duma nie pozawalała mu przyznać się od błędu i pchała go do kolejnych niebezpiecznych przygód, które najpierw wpędziły go do pirackiej niewoli, a następnie uwięziły na odciętej od świata wyspie na blisko trzydzieści długich lat.

Materializm Robinsona i umiejętność do robienia interesów uwidacznia się w drugim rozdziale, w którym wzbogaca się o trzysta funtów. Pieniądze stanowiły jego udział w wyprawie do Gwinei, dzięki nim mógł poczuć, jak żyją wyższe sfery. Dążenie Crusoe do kumulowania bogactw było bardzo wyraźne na wyspie, gdzie bohater gromadził wszystkie przedmioty, jakie udało mu się znaleźć, nie patrząc na to czy mu się przydadzą czy nie. Kapitalistyczne podejście do życia Robinsona było wielokrotnie krytykowane przez ówczesnych myślicieli socjalistycznych, włączając do tego grona najważniejszego myśliciela nurtu – Karola Marksa.

W rozdziale trzecim, w którym Robinsonowi udaje się uciec z niewoli pirackiej uwidoczniły się takie cechy bohatera jak przebiegłość, pomysłowość i wola przetrwania. To dzięki tym właśnie atutom Crusoe nie tylko przeżyje na wyspie prawie trzydzieści lat, ale urządzi sobie na nim wygodne i dostatnie życie. Również na tym etapie losów Robinsona możemy zauważyć pewne cechy jego charakteru, które później uwypuklą się jeszcze bardziej, gdy na swojej drodze życiowej napotka Piętaszka. Uwidoczniła się wówczas umiejętność Crusoe nie tylko do zjednywania sobie ludzi, ale do ich podporządkowywania i manipulowania nimi. Widzimy to na przykładzie Ksurego, który przysiągł Robinsonowi lojalność i ją dochował.

Dalsze losy bohatera to pasmo sukcesów finansowych. Niczym wytrawny kapitalista Robinson szybko bogaci się i gromadząc coraz to więcej dóbr, ziemi i pieniędzy. Wówczas dochodzi do niego myśl, że zblżea się do poziomu, jakiego wymagał od niego ojciec. Zaczął wieść życie człowieka klasy średniej, choć nie robił tego w rodzinnej Anglii, lecz w dalekiej Brazylii. Wtedy też możemy dostrzec w nim przewartościowanie ideologiczne, gdyż pieniądze zawładnęły jego duszą. Widzimy go na przykład ubolewającego nad tym, że sprzedał Ksurego. Nie czyni tego jednak dla tego, że tęskni za nim jak za przyjacielem, ale dlatego, że przydałby mu się niewolnik do pracy. Wreszcie bogaci się na tyle, że stać go na zakup niewolników. Uwidacznia się tu pewien paradoks charakteru Crusoe (a w rzeczywistości także Daniela Defoe), dla którego idea niewolnictwa nie kłóciła się z religijnością.

Robinson ponownie postanowił sprzeciwić się słowom ojca. Uczynił to już jednak z innych powodów. Chcąc pomnożyć jeszcze bardziej swoje bogactwo, zgadza się na przewodzenie ekspedycji do Afryki, by zakupić tam niewolników dla plantatorów w Brazylii.

Pierwsze rozdziały, w których czytelnik obserwuje losy Robinsona na bezludnej wyspie, zmieniają całkowicie percepcję tytułowego bohatera. Widzimy bowiem Crusoe rzuconego w walkę z siłami natury, z której dzięki swojej zaradności wychodzi z życiem. Instynkt przetrwania, jak powszechnie wiadomo, jest jednym z najsilniejszych instynktów, a w przypadku Robinsona uwidacznia się on w najbardziej ekstremalny sposób.

Po jakimś czasie, gdy Robinson powraca do wraku w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów, widzimy jak powraca jego materialistyczna natura. Bohater ma świadomość, że pieniądze nie mają najmniejszego znaczenia na wyspie, jednak nie potrafi pozostawić ich na miejscu. Nawet gdy zestawia ze sobą wady i zalety swojej sytuacji robi to jak rasowy przedsiębiorca rozważający wzięcie pożyczki z banku.

Kolejne rozdziały to kolejne miesiące, a nawet lata pobytu Robinsona na wyspie. Bohater okazuje się być bardzo pomysłowy, a niektóre jego wynalazki można nawet określić jako genialne. Udaje mu się opanować wiele rzemiosł, a także sztukę rolnictwa. Jednocześnie poznajemy jego przemyślenia, głównie na temat losu i Boga. Dochodzi między innymi do przewrotnego, ale bardzo trafnego spostrzeżenia:
Niewielu chyba ludzi znajdowało się kiedykolwiek w równie nieszczęśliwym położeniu. Ale jeśli prawdzie mam być wierny do końca, musze powiedzieć, że były takie chwile, kiedy wyspa moja przypominała ów raj, z którego wygnani zostali pierwsi nasi rodzice.


Co ciekawe, Adam i Ewa zostali wyrzuceni z Edenu, ponieważ sprzeniewierzyli się Bogu. W przypadku Robinsona było odwrotnie, ponieważ został on niejako uwięziony w raju za swoje grzechy.

Po upływie trzech lat na wyspie Robinson inaczej dostrzegał swój los. Doszło nawet do tego, że dziękował opatrzności za taki właśnie los, który uchronił go od zła i zepsucia czyhającego na niego w świecie, w którym się wychował. Z dala od pokus cielesnych, pogoni za majątkiem wiódł prawdziwe życie z dala od zepsucia Zachodu. Jednak nie wyzbył się charakterystycznych dla swojego kręgu cywilizacyjnego zapędów do nazywania siebie zdobywcą, a nawet królem wyspy. Wielokrotnie widzimy Robinsona, który z jednej strony ubolewa nad swoim losem i za wszelką cenę pragnie wydostać się z wyspy, a z drugiej nazywa ją swoim domem i jest na niej naprawdę szczęśliwy. Czytelnik może odnieść wrażenie, że główny bohater sam do końca nie wie, czego oczekuje od boskiej opatrzności.

Odkrycie śladu stopy w piasku przez Robinsona uważane jest za jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych epizodów w światowej literaturze. Ludzie kojarzący scenę, ale którzy nie przeczytali powieści, najczęściej są przekonani, że odcisk należał do Piętaszka, choć ten nie pojawia się na wyspie jeszcze przez następne kilka lat. Nigdy nie dowiemy się kto pozostawił ten ślad, ale możemy się domyślać, że zrobił to jeden z ludożerców. Natknięcie się na odcisk jest przygotowaniem czytelnika, ale przede wszystkim głównego bohatera, na nieuniknione spotkanie z ludożercami. W Robinsonie znalezisko wywołało mieszane uczucia, ale ostatecznie bardziej go przeraziło nże ucieszyło i zmusiło do zachowania wielkiej ostrożności oraz do podjęcia przygotowań do obrony przed najeźdźcami.

Dopiero dwa lata później Robinson natknął się na kolejny ślad czyjejś obecności na wyspie. Ślad ten była bardziej przerażający nże odcisk stopy w piasku, była to mianowicie góra kości, czyli pozostałość po uczcie kanibali. W tym momencie możemy zauważyć obrzydzenie i potępienie Robinsona wobec praktyk ludożerczych. Nie ma wątpliwości, że w starciu z barbarzyńcami nie będzie mógł okazać litości.

W dalszych rozdziałach obserwujemy kolejną przemianę Robinsona, który wyzbywa się strachu przed kanibalami, odzyskuje pewność siebie, a co najważniejsze zaprzyjaźnia się drugim człowiekiem. Przez długi czas pozostawał na wyspie jedynym człowiekiem, otoczony co najwyżej zwierzętami, za dnia towarzyszyło mu słońce, nocą księżyc i gwiazdy, skazany był na rozmowę z samym sobą, często też zwracał się do Boga. Zanim spotkał Piętaszka, jego życie przypominało bardziej egzystencję zwierzęcia. Przerażony wizją napotkania kanibali żył przez rok w całkowitym ukryciu, obawiał się każdego dźwięku. Wszystko to powodowało, że nie czuł się już królem wyspy, ale jej więźniem.

Należy pamiętać, że w tym momencie Crusoe przebywał na wyspie już przez dwadzieścia trzy lata. Przez ten czas wykreował dla siebie nowe wartości i nowe cele, a co najważniejsze musiał nadać swojemu życiu sens. Choć w ludzkiej naturze leży walka o przetrwanie, to po tak długim czasie izolacji Crusoe miał coraz większe trudności z uzasadnieniem celowości swojej egzystencji. Mimo całkowitemu zawierzenia Bogu, Robinson czuł się zagubiony. Nie potrafił uzasadnić drzemiącej w nim przemożnej chęci wymordowania wszystkich kanibali, którzy pojawiliby się na jego wyspie. Ku swojemu przerażeniu zrozumiał, że w pewnym sensie sam zmienił się w dzikiego człowieka.

Tęsknotę za obcowaniem z drugim człowiekiem uwidacznia moment, gdy Robinson dostrzega okręt na horyzoncie. Przez padający deszcz nie udaje mu się rozpalić ogniska, dzięki któremu zwróciłby na siebie uwagę załogi, jednak następnego dnia odnajduje wrak statku roztrzaskany przez burzę na wybrzeżu jego wyspy. Kiedy bohater wdrapuje się na pokład pozostaje na nim na noc. Nie przeszkadza mu fakt, że pokład pokryty jest zwłokami marynarzy. Ze statku zabiera rzeczy, które nie były mu tak naprawdę potrzebne, czyli złoto, srebro czy wodę toaletową, ale dzięki nim mógł poczuć się jak człowiek cywilizacji Zachodu, a nie jak dzikus.

Sen Robinsona o mężczyźnie, któremu udaje się zbiec kanibalom w głąb wyspy szybko się ziścił. Kiedy miało to miejsce Crusoe nie zastanawiał się w ogóle, jak powinien był postąpić. W tym momencie Defoe tchnął w swojego bohatera duch humanitaryzmu. Zapominając po raz pierwszy o swoim bezpieczeństwie, bohater stanął w obronie drugiego, bezbronnego człowieka. Robinson bez chwili wahania postępuje zgodnie z chrześcijańską powinnością. Ratuje mężczyznę, który równie dobrze może okazać się kanibalem, karmi go, pozwala mu spać pod swoim dachem. Crusoe poświęcił swoje własne poczucie bezpieczeństwa, by uratować przed śmiercią drugiego, choć niecywilizowanego, człowieka.

Kolejny etap losów Robinsona jest tym, który najbardziej kojarzy się nam, gdy ktoś zapyta nas o dzieło Daniela Defoe, czyli związek Crusoe z Piętaszkiem. Ciemnoskóry, dobrze zbudowany, przystojny, dobroduszny i wrażliwy mężczyzna był pojętnym uczniem, szybko opanował podstawy języka angielskiego i dzięki wykładom Robinsona zrozumiał, że kanibalizm jest złem niegodnym prawdziwego człowieka. Piętaszek został więc ukazany jako zaprzeczenie stereotypowego dzikusa.

Crusoe, który przez ponad dwadzieścia lat samotności odzwyczaił się od ludzkiego towarzystwa, przez długi czas był podejrzliwy wobec młodego mężczyzny. Choć uczył go języka angielskiego i religii, wciąż bacznie go obserwował, obawiając drzemiącej w nim natury kanibala. Przez długi czas trzymał młodzieńca na dystans. Nie pozwalał mu między innymi spać razem z nim w centralnej części fortyfikacji. Z czasem jednak ich relacja ulega zmianie. Crusoe przestaje być wyłącznie nauczycielem dla Piętaszka i zaczyna także od niego się uczyć. Jedną z informacji, jakich przekazał bohaterowi młodzieniec była charakterystyka prądów morskich otaczających wyspę.

Po kilku kolejnych rozdziałach, w których Defoe trzyma czytelników w niepewności jak potoczą się losy Robinsona i w jaki sposób uda mu się opuścić wyspę, wreszcie bohaterowi udaje się tego dokonać. W momencie zetknięcia z załogą brytyjskiego statku możemy zaobserwować zmianę, jaka zaszła w Piętaszku. Dzięki Robinsonowi nie był on już dzikusem, a człowiekiem cywilizowanym. Nie mógł więc dziwić fakt, że młodzieniec pragnął udać się w daleką podróż do domu ze swoim przyjacielem.

Po powrocie do domu nadszedł czas na wynagradzanie. Najpierw Robinson dowiedział się, ze jego plantacja w Brazylii doskonale radziła sobie pod jego nieobecność, czyniąc go bardzo zamożnym człowiekiem. Następnie Crusoe postanowił podzielić się w podzięce swoim majątkiem ze wszystkimi przyjaciółmi, którzy dbali o jego interesy. Kiedy na starość wiedzie osiadłe życie pragnie podzielić się swoim majątkiem z potrzebującymi:
[…] chętnie niosę pomoc młodzieży, uczęszczającej do szkół i uniwersytetów, pomny na to, ile doznałem w mym życiu przykrości przez brak gruntownego wykształcenia.
Gdy kiedyś spodoba się Bogu powołać mnie do siebie, przekażę cały majątek na kształcenie dobrych rękodzielników i rolników oraz na szerzenie pomiędzy nimi oświaty będącej najgłośniejszym źródłem potęgi każdego kraju. Tymczasem gotuję się do ostatniej podróży, której celem jest Wieczność.

Przypadki Robinsona Krusoe są więc powieścią o przemianie głównego bohatera i dylematach etycznych, które towarzyszyły mu przez całe życie.


Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  Przypadki Robinsona Crusoe - streszczenie szczegółowe
2  Daniel Defoe - biografia
3  „Przypadki Robinsona Crusoe” jako obraz cywilizacyjnego rozwoju ludzkości



Komentarze: Przemiana Robinsona Crusoe (wymiar etyczny powieści)

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: